W kontekście doniesień portalu XYZ dotyczących jednego z największych przetargów infrastrukturalnych w historii polskiego rynku kolejowego, warto na chwilę oderwać się od emocji i postawić pytanie systemowe.
Jak wynika z opisu sprawy przedstawionego przez XYZ, przedmiotem sporu jest m.in. administracyjna kara środowiskowa nałożona kilka lat temu w wysokości 15 tys. zł, która potencjalnie może wpłynąć na rozstrzygnięcie postępowania o wartości ok. 4–5 mld zł, przy różnicy ofert sięgającej ok. 400 mln zł.
Tego rodzaju sytuacje skłaniają do refleksji nad zasadą proporcjonalności, będącą jednym z fundamentów prawa zamówień publicznych. Prawo zamówień publicznych nie powinno sprowadzać się do automatycznego stosowania sankcji, oderwanego od kontekstu sprawy, interesu publicznego oraz celu, jakim jest racjonalne i efektywne wydatkowanie środków publicznych.
Zasada proporcjonalności nie jest hasłem. To realny standard, który ma chronić system przed sytuacjami, w których formalizm zaczyna dominować nad celem postępowania, szczególnie przy inwestycjach o strategicznym znaczeniu dla państwa.
Niezależnie od rozstrzygnięcia, ta sprawa powinna stać się impulsem do szerszej, merytorycznej dyskusji o granicach wykluczeń i kar w zamówieniach publicznych.