W dzisiejszej „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł prof. Przemysława Drapały, oceniający projekt nowelizacji k.p.c. (UD460), która ma „usprawnić rozpoznawanie sporów z umów o roboty budowlane”. Projekt odbiera stronom prawo wyboru sądu i kieruje te spory, w drodze właściwości wyłącznej, do sądu miejsca położenia nieruchomości.

Od 25 lat prof. Przemysław Drapała reprezentuje, wraz z zespołem prawników JDP, strony w złożonych sporach budowlanych i infrastrukturalnych. Z perspektywy praktyka, nie akademika, ocenia projekt negatywnie, z kilku niezależnych powodów.

Po pierwsze, projektodawcy nie dostrzegli specyfiki sporów budowlanych.

Projekt zakłada, że o sprawności rozstrzygania decydują liczba spraw w sądzie i odległość od budowy. Założenie to budzi wątpliwości. Spory budowlane są bardziej złożone faktycznie i prawnie niż inne sprawy cywilne. O jakości i szybkości orzekania decyduje przede wszystkim doświadczenie sędziów w tego rodzaju sprawach, rozumienie specyficznych roszczeń i kwestii technicznych. Przenoszenie spraw do mniej obciążonych sądów ma sens w sprawach powtarzalnych (np. frankowych), nie w sporach budowlanych.

Po drugie, sąd „bliżej budowy” nie przyspieszy postępowania dowodowego.

Projektodawcy nie wyjaśnili, jak miałoby to nastąpić. Pośrednio wskazuje się na kwestię łatwiejszych oględzin, powoływania biegłych lub zeznań świadków. W ciągu 25 lat prowadzenia kilkuset spraw jako pełnomocnik prof. Przemysław Drapała spotkał się z oględzinami budowy tylko raz, gdy roboty wstrzymano. Z reguły sądy oględzin nie dokonują, nawet w największych i najbardziej złożonych sporach budowlanych. Powód jest prosty: gdy postępowanie dochodzi do etapu ocen technicznych, budowa jest już na zupełnie innym etapie albo zakończona. Sąd i biegli analizują więc stany historyczne, a nie aktualne. Kluczowe nie jest znalezienie biegłego mieszkającego blisko sądu, lecz eksperta z odpowiednią wiedzą i doświadczeniem. Ze względu na niedobór kompetentnych biegłych sądy szukają ich w całym kraju. Odległość od budowy nie wpływa też na sprawność przesłuchań, a sądy korzystają już z zeznań pisemnych i składanych online.

Po trzecie, projekt idzie pod prąd trendów europejskich.

W Europie dominuje tendencja odwrotna, następuje koncentracja sporów budowlanych w wyspecjalizowanych sądach: Technology and Construction Court w Anglii (od 1998 r.), wydziały ds. sporów budowlanych w sądach niemieckich (od 2018 r.), wyspecjalizowana instytucja arbitrażowa w Holandii.

Po czwarte, projekt godzi w interesy procesowe największych zamawiających publicznych.

Mamy nadzieję, że te argumenty zostaną rozważone w procesie legislacyjnym. Nie tędy droga do potrzebnego przyspieszenia rozstrzygania sporów budowlanych, a problem ten należy pilnie rozwiązać, zwłaszcza w obliczu nadchodzących wielkich inwestycji infrastrukturalnych w Polsce.
Zapraszamy do lektury artykułu prof. Przemysława Drapały w dzisiejszej „Rzeczpospolitej”.